DWURNIK w KIERACIE

Dwurnik w Kieracie - ESEJ

 Dwurnik - artysta, który ma sztukę w sobie.

Zachciało mu się szczęścia,

Zachciało mu się prawdy,

Zachciało mu się wieczności,

Patrzcie go!(…)1


Ponad 5 tysięcy obrazów, 22 tysiące rysunków i 3 tysiące grafik2 – to dorobek twórczy Edwarda Dwurnika – malarza, grafika i rysownika, absolwenta warszawskiej ASP, uznawanego i rozpoznawalnego zarówno w kręgach profesjonalistów, jak i wśród miłośników sztuki. Sybaryta, który otwarcie i bez zbędnej wstydliwości mówi o swoich słabościach i przyjemnych stronach życia. Znany z „inteligentnie sympatycznego” (nie dla każdego jednak) poczucia humoru. Swoją postawą wzbudza silne reakcje, lecz niezależnie jednak od tego, jest to człowiek, który odnosi sukcesy, jako artysta.

Dwurnika obecność w Szczecinie.

O wyjątkowej osobowości artysty i klasie jego sztuki można było się osobiście przekonać na wernisażu wystawy Dwurnik w Kieracie zorganizowanej przez Związek Polskich Artystów Plastyków w Szczecinie w galerii Kierat I 23 maja 2014. Kameralna retrospektywa prac Edwarda Dwurnika z lat 1980–2012 prezentuje osiem dzieł dużego, w przenośni i dosłownie, formatu (w tym jeden dyptyk). Jest to oczywiście fragment twórczości malarza, lecz każdy, kto w jakikolwiek sposób interesuje się polską sztuką współczesną bez wątpienia skorzysta ze sposobności jej obejrzenia, co można uczynić do końca czerwca. Na wystawie nie zobaczymy popularnych widoków Niebieskich miast (cyklu realizowanego od 1993) czy osławionych prac z Warszawy (cykl XI), traktowanych jako malarskie przeczucie mającego nadejść stanu wojennego w Polsce w 1981 roku (przypomnieć jednak trzeba, że jesienią 1982 roku udało się kilka prac z tego wyjątkowego zbioru zaprezentować na indywidualnej wystawie Dwurnika właśnie w Szczecinie). Nie obejrzymy słynnych Sportowców – w komiksowym sztafażu bohaterów – obywateli Polski Ludowej, ani płócien z cyklu XXV – pozytywnych „poloków”3 – malarskich abstrakcji. Nie mniej bogactwoprezentowanych treści zaspokoi głód wrażeń nie tylko estetycznych. Wybór płócien nie jest przypadkowy. Joanna Mieszko-Nita, współpracująca z malarzem artystka zaproponowała prace intensywnie ilustrujące charakter twórczości Dwurnika, który od ponad czterech dekad realizuje z żelazną konsekwencją swoją nieujarzmioną artystycznie wielowątkową myśl twórczą.

Co zatem obejrzymy?

Na wystawie oglądamy malarskiego kronikarza zdarzeń, miejsc (Jedwabne, 2012, olej, płótno, 230x292cm) i ludzi (Chora kobieta, Chory mężczyzna, 1999, olej, płótno, 210x150cm), komentatora wydarzeń politycznych (Niech żyje wojna, 1992, olej, płótno, 150x210cm,) i społecznych (W gnoju po kolana, 1982, olej, płótno, 150x155cm), malarskiego felietonistę życia osobistego (Piekło i Niebo [dyptyk], 1997–1999, Cykl XXII, Piekło: 450 kamieni szlachetnych na sądzie ostatecznym to się równa Piekło, Niebo 345 funkcjonariuszy, olej, płótno, 293 x230 cm) i wreszcie człowieka dzielącego się refleksjami dotyczącymi istnienia przeróżnych ról człowieka uwikłanego (Chora młodzież, 1999, olej, płótno, 210x150cm). Otrzymujemy szansę na osobistą refleksję i poznanie zdania malarza w wielu kwestiach. Artysta, który tak jak Dwurnik maluje dużo i szybko, by nadążyć za zmieniającą się na naszych oczach rzeczywistością Polski i samych Polaków, reaguje natychmiast ripostą malarską często w sposób zuchwały, przekorny i prowokacyjny. Przekonać się możemy o tym oglądając jego Chorą sztukę (olej, płótno, 150x210 cm). Dowiadujemy się, że jest bezpośredni i często bezpardonowo szczery w swoich komentarzach słownych, dla wzmocnienia których tworzy neologizmy, co w połączeniu z bogactwem detali malarskich tworzy uniwersalny zapis czasów nam współczesnych. Trudno znaleźć współcześnie malarza europejskiego, którego świat obrazów tak konsekwentnie rozwijałaby się z sąsiedzkich relacji do ludzi własnego kraju4 - nie można się nie zgodzić z niemieckimi recenzentami wystawy indywidualnej Dwurnika w Stuttgarcie z 1994 roku5. Dwurnik zamienił swoje młodzieńcze fascynacje twórczością innych w świadomą i realizowaną konsekwentnie własną myśl artystyczną. Zawsze starałem się brać od moich mistrzów to, co najlepsze i iść własną drogą – mówił w rozmowie.6 Raz była to ekspresja deformacji kształtów z wyrazistym obrysem i ciemną kolorystyką Bernarda Buffeta, francuskiego malarza i grafika XX w., autora znanego powiedzenia: Dla sztuki nie są niebezpieczni podpalacze, ale strażacy, innym razem kolorystyczna perfekcja Nikifora Krynickiego, lub geniusz Pablo Picasso, aż wreszcie twórczość Jacksona Pollocka, którą postrzegał, jako czystą abstrakcję - formę wyzwolenia od sztuki narracyjnej, przedstawiającej - i oceniał najwyżej traktując ją, jako wyżyny kunsztu malarskiego.

Słów kilka o „polokach” Dwurnika.

Dwurnik uważa, że prawdziwa abstrakcja niczego nie przedstawia, niczego nie interpretuje, niczego nie naśladuje i z tego powodu jego obrazy abstrakcyjne(z cyklu XXV) nie powinny wywoływać u odbiorcy jakichkolwiek skojarzeń związanych z rzeczywistością. Mają za zadanie oddziaływać na emocje i uczucia, i to przede wszystkim te pozytywne – w przeciwieństwie do depresyjnych obrazów Pollocka wyjaśnia malarz podczas rozmowy. Aby tego dokonać artysta wykorzystuje odpowiedniej gamy barw i rekomenduje wieszanie „poloków” wedle własnego upodobania. Spontanicznym, nieskrępowanym gestem pędzla i ręki rozdaje płótnom kolor i fakturę farb – dla radości, zwykłej ludzkiej przyjemności. Tak dzieje się ostatnio. Rozmach twórczy widoczny jest także w odpowiednich formatach realizowanych projektów. Im większy tym lepszy – 4m x 6m – to największy format, który mieści się na ścianie w jego pracowni. Duży zaczyna się od 2,5 m wysokości. Artysta, Edward Dwurnik maluje w ciszy. Kiedy nie pracuje, z przyjemnością słucha muzyki. Najlepiej odpoczywa słuchając m.in. kompozycji: Ryszarda Wagnera, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Sir Andrzeja Panufnika, Krzysztofa Pendereckiego i Pawła Mykietyna. Kompozycje tego ostatniego są według artysty szalenie bogate w wielowymiarowe brzmienia.

Co młodzi artyści powinni wiedzieć?

Młodym artystom wkraczającym w świat Dwurnik poleca niestrudzenie i systematycznie pracować oraz podążać konsekwentnie własną ścieżką niezależnie od okoliczności. Najważniejszą sprawą jest skoncentrowanie się na nieustannym doskonaleniem warsztatu malarskiego. Najlepiej byłoby zamknąć się w pracowni ze stu czystymi płótnami i malować, malować, malować podążając własną drogą i pomysłem – radzi wprost E. Dwurnik. Uważa, że udogodnienia technologiczne prowadzą na manowce młodych artystów i odchodząc od klasycznie rozumianego warsztatu, młodzi adepci sztuki zaczynają zajmować się zwykłą produkcją.

Bez kropki nad i…

Artysta żyje i pracuje w Warszawie.  Od ponad trzech lat ma swojego asystenta, jak powiada - swojego anioła stróża - Pawła Grochowskiego, który zarządza także jego stroną: www.dwurnik.pl.. Edward Dwurnik jest niezwykle szczerym, serdecznym człowiekiem obdarzonym niezwykłym rodzajem poczucia humoru. Dla artysty zrobię wszystko, co potrzeba i pojawię się w jego życiu, kiedy trzeba. Z takim człowiekiem zawsze warto rozmawiać – mówi asystent Edwarda Dwurnika, którego prace możemy aktualnie oglądać w galerii Kierat I w Szczecinie. I kto wie, czy przypadkiem Wisława Szymborska, z portretu wykonanego przez malarza, nie mówi do nas:

 

 

(…) Tylko tak dalej, dalej przez chwilę,

Bodaj przez mgnienie galaktyki małej!

Niechby się z grubsza okazało, czym będzie, skoro jest.

A jest – zawzięty.

Zawzięty, trzeba przyznać, bardzo (…).7



Jolanta Gramczyńska

Kurator wystaw

Właścicielka galerii SalonSztuki.net

www.salonsztuki.net

 

1.Fragment z wiersza Wisławy Szymborskiej, Sto pociech, [w:] Nic dwa razy. Wybór wierszy. Wybór i przekład St. Barańczak, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1997, s. 110.

2.Informacja podana przez E. Dwurnika, w rozmowie z autorką niniejszego tekstu, na wernisażu wystawy Dwurnik w Kieracie, Galeria ZPAP Kierat I, Szczecin, 23.05.2014.

3.Fascynacja E. Dwurnik twórczością Jacksona Pollock a znalazła swój finał w cyklu obrazów abstrakcyjnych (cykl XXV). Artysta świadomie zastosował kolory, które w odbiorze miały korzystnie wpływać na samopoczucie oglądającego i wywoływały pozytywne emocje. Skrót myślowy zawarty w słowie „poloki” wydaje się być niezwykle trafnym dla przeprowadzonego działania artystycznego i dlatego proponuję, by obrazy z cyklu XXV nazwać „polokami” mając na względzie dwa aspekty: fonetyczne nawiązanie do nazwiska amerykańskiego malarza i jednocześnie brzmieniowe skojarzenie z rzeczownikiem Polak (z gwarowymi naleciałościami byłby to dokładnie Polok). Proponuję zatem nazwać „polokami” te obrazy E. Dwurnika, które stanowią polską odmianę malarskiej abstrakcji inspirowanej obrazami Jacksona Pollocka, co w przypadku twórczości właśnie tego artysty znajduje wg mnie głębokie uzasadnienie, bowiem sam artysta znajduje przyjemność w zabawie słowem i tworzy wiele neologizmów na użytek poszczególnych obrazów.

4.Dorota Monkiewicz, Fenomen socjologiczny Edwarda Dwurnika, [w:] Edward Dwurnik Galeria PBK, Warszawa 1999, Martin Nentschel, Seitensprung, 1994, nr 7.

5.Edward Dwurnik. Retrospektive, Württembergischer Kunstverein, Stuttgart 23 VI - 21 VIII 1994 (kat.)

6. Rozmowę przeprowadziła Jolanta Gramczyńska podczas wernisażu wystawy Dwurnik w Kieracie, Galeria ZPAP Kierat I, Szczecin, 23.05.2014.

7. Wisława Szymborska, op. cit., s. 110-111.

 

 

ZPAP Okręg Szczeciński ul. Koński Kierat 14
71-563 Szczecin