22. Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego

To już 22 edycja Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie. Co dwa lata Festiwal funkcjonuje jako swego rodzaju „papierek lakmusowy”, diagnozujący kondycję tradycyjnie (ale cóż dziś właściwie znaczy to słowo???) pojmowanego malarstwa w danym momencie lub przynajmniej dający wyobrażenie o tym, co dzieje się w wielu pracowniach.

Za każdym razem dziesiątki nazwisk, setki obrazów. Dochodzi do nieoczekiwanych spotkań, niemożliwych do zaistnienia nigdzie indziej dialogów pomiędzy niezwykle różnymi twórcami, których obrazy „stykają się” ze sobą w ramach festiwalowej wystawy. Otwarta formuła szczecińskiego Festiwalu daje możliwość przyglądania się najróżniejszym trendom, kierunkom czy postawom czytelnym w krajobrazie polskiego malarstwa współczesnego – stąd owe nieoczekiwane konfrontacje figuracji z abstrakcją, twórczości bazującej na nowych mediach z tradycyjnie pojętym podejściem do iluzjonizmu, krzykliwej ekspresji z poetycką delikatnością i wyciszeniem. Uderza rozmaitość technik, formatów czy zdecydowanie odmienne traktowanie obrazu przez reprezentantów różnych generacji. Często prace artystów uznanych nawiązują „w przestrzeni Festiwalu” dialog z młodzieńczymi dokonaniami tych, którzy dopiero wkraczają na scenę, dopiero debiutują. Dzięki okolicznościom tego rodzaju tworzą się frapujące napięcia, zastanawiające konfrontacje i dające do myślenia o przemianach w malarstwie niespodziewane dialogi pomiędzy obrazami.

Oczywiście łatwo wówczas także o zarzuty, że wystawa Festiwalowa jest chaotyczna, niespójna, zagmatwana w swej różnorodności. Z drugiej strony jednak trudno oczekiwać, by przy proponowanej przez organizatorów otwartej formule, zarysowała się jakaś wspólna linia uchwytna w zgłoszonych na Festiwal pracach. Ustalenie jakiegoś konkretnego hasła, gwarantującego spójność, byłoby ograniczeniem, a nawet rodzajem fałszu i kreowaniem sytuacji wykluczenia – dla niektórych twórców formuła festiwalowa mogłaby okazać się zbyt wąska, zbyt nieprzystająca. Stąd wybór organizatorów od jakiegoś czasu pada na „bezhasłowość” i otwartość, jawiące się jako zaproszenie dla wszystkich, którzy parają się malarstwem w jego tradycyjnym ujęciu, rozumianym najczęściej jako obraz sztalugowy, aczkolwiek od samego początku przyjmowano także prace spoza obszaru tzw. malarstwa czystego gatunkowo (nagrodzono np. Izabellę Gustowską i Natalię LL). Takie założenia programowe od lat budują tożsamość Festiwalu, ale także narażają go na zarzuty o tradycjonalizm i niedostrzeganie przemian, w efekcie których granice między poszczególnym gatunkami sztuki zostały zatarte. Wieszczona śmierć malarstwa nie nastąpiła, ale z pewnością doszło do znacznego poszerzenia jego granic, dialogu z instalacją czy nowymi mediami. Tylko czy Festiwal szczeciński jest zobowiązany do odżegnania się od własnej, ustalonej z biegiem lat tożsamości, by te przemiany uwzględnić? Jak pojemne okazałyby się wówczas pojęcia „obraz” i „malarstwo”? Przed organizatorami kolejnych edycji pojawia się więc niewątpliwie twardy orzech do zgryzienia… Chociaż już dziś można przypuszczać, że każda decyzja wzbudzi wrzenie; zawsze będą zadowoleni i niezadowoleni – najistotniejsze jednak, że będzie toczyła się dyskusja dotycząca malarstwa, a przecież w głównej mierze o to właśnie chodzi.

Wielu twórców niewątpliwie rezygnuje z udziału w szczecińskim konkursie ze względu na niemieszczenie się w kategoriach tradycyjnego malarstwa; inni zaś kierują się w swoich wyborach także kryterium samooceny – jedni postrzegają samych siebie jako zbyt utytułowanych, by stawać w szranki z młodymi, by ubiegać się o nagrody; drudzy zaś poszukują obszaru na bardziej spektakularny debiut w kręgu galerii o ekspansywnym, komercyjnym nastawieniu. Jak przyciągnąć i jednych, i drugich? W jaki sposób stopniowo coraz bardziej zwiększać prestiż Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie?

To z pewnością zadanie skomplikowane i wymagające działań na wielu poziomach. Objawia się ono nawiązywaniem kontaktów przez organizatorów Festiwalu z czasopismami o sztuce (np. patronat medialny i relacje w kwartalniku „Artluk. Sztuka na spad”) czy propozycją przeprowadzenia sympozjum krytyków, powiązanego z finisażem wystawy festiwalowej w październiku 2008 roku. Dzięki tego rodzaju inicjatywom informacje o Festiwalu rozchodzą się szeroko i skłaniają do dyskusji o kondycji malarstwa w Polsce w początkach XXI wieku. Laureaci nagród edycji poprzedniej są zapraszani do zaprezentowania się w ramach pokazów indywidualnych w galeryjno-wystawienniczych przestrzeniach Szczecina, co stanowi rodzaj dodatkowej promocji ich dokonań. W konstruowanie image’u Festiwalu włącza się również program wystaw towarzyszących, który zachowują znamienną dla całości otwartość i prezentują bardzo rozmaite sylwetki artystyczne. Czy program owych wystaw towarzyszących powinien być klarowniej określony? Czy „bezhasłowość” Festiwalu można by „równoważyć” konkretnie zarysowanym profilem pokazów budujących swego rodzaju ramy dla wystawy konkursowej? Gdzie tego klucza poszukiwać? Podjęcie decyzji spada oczywiście na barki organizatorów. Natomiast na odrębnej ekspozycji w Galerii Kierat swoje prace eksponują jurorzy. Festiwalowi towarzyszy również katalog, propagujący zarówno samą ideę szczecińskiej imprezy, jak prace artystów, które zostały zakwalifikowane przez jury. Skład jury jak najbardziej odpowiada owej, preferowanej przez organizatorów, otwartej formule Festiwalu – do jego składu są zapraszani zarówno artyści, jak i krytycy i historycy sztuki reprezentujący różne generacje, środowiska i sposoby postrzegania malarstwa. Werdykt owe preferencje doskonale odzwierciedla, ponieważ laureatami szczecińskiego Festiwalu zostają zazwyczaj twórcy najzupełniej różni, których postawy artystyczne często pozostają wobec siebie w zdecydowanym napięciu lub kontraście. W edycji poprzedniej nagrodzono i wyróżniono Beatę Ewę Białecką, Rafała Borcza, Stanisława Kortykę, Andrzeja Gieragę, Krzysztofa Rzeźniczka i Daniela Pieluchę. Jednym z nielicznych ogniw łączących te – tak przecież różne osobowości –  jest jakość ich malarstwa, intensywność działania obrazów czy wyrazistość zgłoszonych do konkursu płócien. Jury za każdym razem staje wobec dylematu jak oceniać: czy brać pod uwagę całość dorobku danego artysty, czy – o tyle, o ile to możliwe – zapomnieć owo „tło” i ferować wyrok jedynie na podstawie nadesłanych prac. Bardziej adekwatna do festiwalowych okoliczności wydaje się ta druga postawa – w grę wchodzą tylko obrazy zgłoszone do konkursu. W przypadku malarzy debiutujących nie ma przecież owego „zaplecza”, gdyż nikt nie zna pozostałych ich realizacji, a poza tym zdarza się przecież, że malarz uznany proponuje obraz zaskakująco słaby, nieciekawy. Kolejną rozterką, która dotyka jurorów w czasie obrad, jest również podjęcie decyzji, ile spośród trzech nadesłanych prac danego twórcy zakwalifikować do wystawy. Żywą dyskusję wywołuje dobór obrazów, dokonywany przez samego ich autora, który ma możliwość zaprezentowania siebie jako twórcy o spójnej postawie (prace rysują się wówczas jako sobie bliskie) lub twórcy o wielu obliczach (płótna reprezentują wówczas tak odmienne podejścia do malarstwa, iż mogłyby być wzięte za dzieła różnych autorów). Co cenić wyżej – samoświadomość opartą o jednolitą tożsamość i tzw. konsekwencję czy skłonność do poszukiwań i brawurowych wolt? Co dziś jest większą odwagą – sytuowanie się w szeregach straży przedniej (o ile takową da się jeszcze dziś wyróżnić…), szturmowanie granic malarstwa, czy pozostawanie w tzw. ariergardzie, nieustanne i niestrudzone eksplorowanie odwiecznych problemów związanych z podejściem stricte tradycyjnym?

Abstrahując od dylematów, z którymi twarzą w twarz stają jurorzy, można powiedzieć, że z podobnymi zagadnieniami konfrontowani są organizatorzy podczas wyboru członków jury… Ów dobór musi przecież sprostać otwartej formule Festiwalu, a zarazem zagwarantować wysoki poziom nagrodzonych prac. Profil jury bez wątpienia określa profil Festiwalu, a co za tym idzie także i jego rangę. Czy większy prestiż szczecińskiej imprezie przyniosłaby niezmienność „trzonu” jury, czy – przeciwnie – całkowita wymiana jego składu przy każdej kolejnej edycji? Czy w jego składzie powinny znaleźć się wielkie gwiazdy polskiej sceny artystycznej? Czy można jeszcze znaleźć tzw. autorytety?

Pytania te co dwa lata rozstrzygają organizatorzy oraz zaproszeni przez nich członkowie zasiadający w jury. Jedyną zasadą, aspirującą do rangi „wszechogarniającej” formułę Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, jest otwartość. Paradoksalnie postawa taka nie jest obecnie zbyt popularna – powszechnie oczekuje się spójności, określonego profilu, zdecydowanych deklaracji wiodących ku tworzeniu jakiegoś całościowego modelu, jakiejś konkretnej opcji. Tutaj tą opcją jest otwartość – można powiedzieć, że jedynie i aż otwartość, która nieuchronnie pociąga za sobą kontrowersje, dyskusyjność, emocje i oskarżenia o zaskakujące werdykty. Ale może właśnie ta dyskusyjność oraz ów niespójny obraz współczesnego malarstwa polskiego, jaki daje szczeciński Festiwal, stanowi jego największą wartość? Tu wszystko może się zdarzyć, a niezborność niekoniecznie musi być cechą negatywną – wręcz przeciwnie może ona funkcjonować jako wartość pozytywna i niejako naturalna, sama dochodząca do głosu pośród wielogłosu, jaki tworzą zgłaszane na Festiwal obrazy.

 

 Autor: dr. Marta Smolińska-Byczuk - krytyk sztuki

XXII Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego

Uroczysta inauguracja 22. Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego odbyła się 15 września w Szczecinie w Zamku Książąt Pomorskich o godzinie 12:00 na sali księcia Bogusława.  W galeriach północnej i południowej Zamku  można zobaczyć prace 98 artystów, którzy zakwalifikowali się do finału. Ponadto trwają wystawy towarzyszące Festiwalowi, prace prezentują laureaci poprzedniej edycji oraz jurorzy. 

 

Wystawy towarzyszące:

  • Zamek Książąt Pomorskich   sala Elżbietańska  15.09-30.10.2008 - Beata Ewa Białecka  laureatka  Grand Prix  21. FPMW                                                                                                       
  • Książnica Pomorska, Galeria "Piramida" ul. Podgórna 15 ,  15.09-15.10.2008 -  Jan  Bociąga
  • Galeria Sztuki "13 Muz"  Plac Żołnierza Polskiego 2,   15.09.-15.10.2008  -  Stanisław Kortyka     -  laureat Nagrody Prezydenta Miasta Szczecina  21. FPMW
  •    Galeria "W&B" ul. Tkacka 3a 
  • 15.09-12.10.08 Renata Bonczar 14.10-10.11.08r Artur Przebindowski 

Wystawa jurorów 22. FPMW

  • Galeria ZPAP "Kierat 1",  ul. Koński Kierat 14 ,  15.09-30.10.2008.Prace  prezentują Andrzej Gieraga,  Maciej Łubowski,  Ryszard Kiełtyka,  Leszek Żegalski

 

ZPAP Okręg Szczeciński ul. Koński Kierat 14
71-563 Szczecin